Czy życie zawsze jest piękne i kolorowe? Nie. Jest jeszcze białe, czarne lub szare. Szarość jest to poprostu nicość czy pustka.
Właśnie teraz czuje pustke w sercu, a nicość w głębi duszy, ale może opowiem dokładnie o co chodzi.
Znajduje się obecnie w swoim pokoju i rozmyślam. Jest 9:00. Za 2 godziny idę z siostrą na pogrzeb taty a ja jeszcze na łóżku. Zapewne siostra zaraz tu wparuje i zacznie lamętować, że jeszcze nie wstałam.
- Laura? - Vanessa weszła i zamknęła za sobą drzwi do mojego pokoju. Była dość spokojna jak na te wydarzenia. Zawsze zastępowała mi matkę gdy tego potrzebowałam. Była mi najbliższa z rodziny.
-Tak? - zapytałam
- Mam coś dla ciebie - powiedziała i zza pleców wyciągnęła podłużne czarne pudełko. Wzięłam od niej pięknie przystrojone pudełko i pogładziłam jej wypukły napis " Chanell ". Boże ile ona musiała wydać pieniędzy.
- Co to jest?
- Sprawdź sama. Myślę, że ci się spodoba. - Odpowiedziała z uśmiechem. Otworzyłam wieczko i zobaczyłam najpiękniejszą sukienkę jaką wiedziałam. Była to czarna sukienka do połowy uda. Od góry przy ciele na dole zaś rozkloszowana, cała z lekkiego materiału w wychawtowane kwiaty. W tali miała ściągacz, a na dekolcie koronkę. Była poprostu przecudowna. Popatrzyłam na Van i nie mogłam wykrztusić ani słowa, więc tylko wstałam i przytuliłam ją najmocniej jak potrafiłam.
- Dziękuję, jest piękna - wyszeptałam
- Nie ma za co, a teraz idź szybko się ubrać ja zaraz wrócę - powidziała i wyszła, a ja udałam się do łazienki. Weszłam pod prysznic. Ciepłe krople wody spływały po moim ciele. Chciałam choć na chwilę zapomnieć o tym stresie związanym z tym wszystkim. Odciąć się od świata i pogrążyć się w tej błogości. Niestety czas nie trwa wiecznie. Wyszłam spod prysznica i okryłam się białym puchatym ręcznikiem. Wtarłam w ciało balsam o zapachu lili wodnej. Ubrałam się w sukienke którą podarowała mi siostra, włosy rozczesałam i zakręciłam lokówką, oczy pomalowałam tuszem i eyelinerem a usta błyszczykiem.
- Mam coś jeszcze - powiedziała Nessa która właśnie weszła do łazienki.
- O matko! Van, jeszcze mi coś kupiłaś? Przecież ty musiałaś wydać majątek - powiedziałam
- To nie jest ważne. Liczy się to żeby uszczęśliwić moją siostrzyczkę - powiedziała z uśmiechem - A teraz masz, załóż - podała mi pudełko. Otworzyłam je a tam ukazały mi się piękne szpilki.
- Dziękuję! Są śliczne! - przytuliłam się do niej
- No dobrze już, już bo mnie udusisz - zaśmiała się - A teraz choć bo się spóźnimy
- Ok
↭ ★ ↭
Hej miśki! Tak, wiem zawiodłam was. Nie dość że czekaliście prawię miesiąc na rozdział to jeszcze po takim czasie dostaliście takie krótkie coś. Naprawdę chciałam napisać coś więcej niż to, ale nie mogłam. Miałam pomysł i chęci, ale nie potrafiłam tego obrać w słowa. Nie wiem kiedy następny rozdział ale postaram się go dodać szybciej niż ten. Jeszcze raz przepraszam.
Do napisania :*
~DarkAngel